O autorze
Były siatkarz, poseł, członek Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki oraz Spraw Wewnętrznych

Polityka po ludzku

Dziś zaczynam swoją przygodę z blogosferą. Będziecie tu mogli przeczytać o wszystkim co jest istotne z punktu widzenia zwykłego obywatela. Nie zamierzam jednak udowadniać, że znam się na wszystkim. Ostatnio przekonałem się, że sport z polityką ma to wspólnego, że w obu dziedzinach należy grać zespołowo. Zatem wiele tematów, które zapewne by Was interesowały rezerwuję dla moich Koleżanek i Kolegów. Zamierzam publikować tu teksty o sprawach, którymi zajmuję się jako poseł, żeby serwować Wam rzetelną informacje i wyważone opinie. Pokażę Wam jak wygląda Polityka z punktu widzenia szarego posła, a do zrozumienia moich wpisów nie będzie potrzebny słownik wyrazów obcych.

W mijającym tygodniu odbyłem szereg spotkań w ramach akcji „Plan dla Polski”, których celem było przybliżenie tego co już zrobiliśmy i co zamierzamy zrobić w przyszłych latach. Chciałbym podzielić się z Wami moim spojrzeniem na tematy społeczno-gospodarcze, które między innymi podejmowaliśmy na tych spotkaniach.



Sądzę, że z niniejszym tekstem powinni zapoznać się przede wszystkim krytycy rządu PO-PSL. Warunkiem konstruktywnej krytyki jest bowiem znajomość podstawowych faktów, a także ich prawidłowa interpretacja wolna od emocji.

Po pierwsze podkreślić trzeba, że są obiektywne warunki, ramy w których przyszło nam działać. Kryzys, recesja, dług publiczny i inne pojęcia do znudzenia powtarzane w mediach stanowią jednak kontekst rządów koalicji PO-PSL. Mówiąc krótko nie można winić mojej partii za okoliczności na które nie mamy wpływu lub na które nasz wpływ jest niewielki. Tu warto zatrzymać się nad zjawiskiem długu publicznego. Narastał przez całe minione dwudziestolecie, każdy z rządów jest za ten stan rzeczy odpowiedzialny (w różnym stopniu). Twierdzę, jednak że zjawiska nadmiernego zadłużenia państwa nie można demonizować. Nasz rząd przez pierwszą kadencję i obecnie trzyma zadłużenie w ryzach, żeby nie przekroczyło granic zakreślonych w Konstytucji. Trudno zrozumieć stanowisko opozycji w tej kwestii. Żąda się od nas z jednej strony zwiększenia wydatków socjalnych, a z drugiej krytykuje za tolerowanie wzrostu zadłużenia państwa.

Kolejną sprawą, wokół których narosło sporo mitów i niejasności są inwestycje współfinansowane przez Unię Europejską. Trzeba tu jasno zaznaczyć, że Polska jest w czołówce państw najlepiej wykorzystujących unijne środki. Sądzę, jednak że same liczby nie oddają w pełni korzyści płynących z tych funduszy. Przynoszą one bowiem zmianę cywilizacyjną, a to nie zawsze da się przeliczyć na pieniądze.



Dzięki tym zmianom życie w naszym kraju zmienia się na lepsze szybciej niż przez przyznawanie zasiłków czy inne transfery socjalne co proponuje opozycja. „Inwestycje zamiast konsumpcji” będą naszą dewizą przez kolejne lata. Dał temu wyraz Premier Donald Tusk w tzw. drugim expose zapowiadając utworzenie spółki „Inwestycje polskie”. To nowoczesne podejście do zagadnień gospodarczych, w których państwo jedynie daje gospodarce impulsy rozwojowe, a nie steruje nią ręcznie np. kształtując urzędowo ceny.

Z tym rozumieniem roli państwa łączy się kolejny projekt naszego rządu, firmowany przez ministra Jarosława Gowina. Reforma, którą niedługo wdroży Ministerstwo Sprawiedliwości to dowód, że nieprawdziwa jest często powtarzana teza, że Platforma rządzi wyłącznie w interesie establishmentu i ogranicza dostęp do niektórych zawodów.



Dzięki deregulacji bowiem, dostęp do pewnych zawodów będzie znacznie ułatwiony, lecz także łatwiejszy będzie dostęp ogółu społeczeństwa do wielu usług. Niektórzy mówią, że spowoduje to spadek poziomu tych usług. Nie podzielam tych obaw. W czasach gospodarki wolnorynkowej zwiększenie ilości podmiotów świadczących usługi skutkuje wzmożoną konkurencją między nimi i wzrostem jakości tych usług.

Podsumowując moim zdaniem rządy PO-PSL nie są ani rządami rewolucyjnymi, ani tymi które zachowują zastany porządek. Wydaje mi się, że tak „robiona” polityka jest lepsza od wszelkich skrajności. Dobry rząd to taki, który wprowadza ważne zmiany (jak np. reforma ZUS czy wspomniana deregulacja) jednocześnie nie burząc istniejących stosunków. Przez 23 lata Polacy przeżyli już zbyt wiele radykalnych zmian, dziś należy zapewnić im względną stabilizację. Wyborcy już dwukrotnie nam zaufali i postaramy się na zawieść tego zaufania.
Trwa ładowanie komentarzy...